Zawodowy tłumacz vs. znający języki amator

Nawiązanie współpracy z zagranicznymi kontrahentami to wspaniała szansa na rozwinięcie skrzydeł, lecz także nie lada problem w razie braku wspólnego języka. Jest to szczególnie uciążliwe podczas spotkań organizowanych w celu omówienia szczegółów współpracy, a także podczas organizowanych szkoleń. W tych aspektach współpracy już na samym jej początku trzeba mieć absolutną pewność co do założeń. Dlatego też, o ile w późniejszej fazie można oddelegować część obowiązków pracownikom, aby uniknąć przykrych niespodzianek przy ustalaniu ram współpracy warto skorzystać z pomocy profesjonalnego tłumacza.

 

Profesjonalny tłumacz vs. amator

Czyli dlaczego warto skorzystać z pomocy zawodowca

Każdy język posiada własną strukturę i sposób funkcjonowania. Składają się na nie idiomy, specyficzne wyrażenia, gwara oraz tzw. „fałszywi przyjaciele tłumacza” czyli słowa, które w obu językach brzmią podobnie, jednak mają inne znaczenie. Elementy te podczas tłumaczenia często okazują się pułapkami, w których sidła nie trudno złapać osobę amatorsko zajmującą się przekładem. Jednym z często przytaczanych przykładów jest angielskie słowo „confident”, którego brzmienie w języku polskim jest bliźniaczo podobne do słowa „konfident”, oznaczającego informatora, donosiciela, denuncjatora, podczas gdy w języku angielskim słowo to oznacza „pewny siebie”. Poniżej zamieszczam kilka innych przykładów „fałszywych przyjaciół tłumacza”, które nieprawidłowo przetłumaczone mogą wprowadzić sporo zamieszania:

  • data – dane  |  data – date
  • confident – pewny siebie  |  konfident – informer
  • complement – uzupełnienie  |  komplement – compliment
  • actual – rzeczywisty, faktyczny  |  aktualny – current
  • eventual – ostateczny |  ewentualny – possible
  • receipt – paragon  |  recepta – prescription

Zawodowy tłumacz a realia społeczne

Czyli bariery kulturowe w przekładzie

Warto pamiętać, że język to nie tylko struktury gramatyczne i leksyka, lecz także kultura. Każdy naród ma własny sposób komunikacji, wyrażania emocji i pojmowania świata. Jest to swoisty kod, którego rozszyfrowanie nie jest możliwe bez dobrej znajomości realiów kulturowo-społecznych. Jako profesjonalny tłumacz obecny na rynku usług językowych od ponad sześciu lat niejednokrotnie miałam okazję obserwować sytuacje, w których bariera kulturowa okazać się mogła powodem do zerwania negocjacji biznesowych czy nawet nawiązanej już współpracy.

W zeszłym roku uczestniczyłam w charakterze tłumacza na spotkaniu biznesowym pomiędzy dwoma Brytyjczykami, właścicielami zakładu produkcyjnego, a firmą zajmującą się dystrybucją na rynki rosyjskie, reprezentowaną przez parę Rosjan. Obu stronom zależało na nawiązaniu współpracy i jak najszybszym podpisaniu kontraktu. Jednak w kulturze rosyjskiej przyjęte jest, że kluczowe decyzje dotyczące współpracy podejmowane są podczas wieczornego spotkania o mniej formalnym charakterze, co z drugiej strony nie jest praktyką w Wielkiej Brytanii. Dlatego gdy po przeprowadzeniu części oficjalnej strona brytyjska uznała spotkanie za zakończone, strona rosyjska potraktowała brak zaproszenia na drugą, mniej oficjalną część jak zerwanie negocjacji. W tych okolicznościach rolą tłumacza było wyjaśnienie każdemu z uczestników różnic kulturowych w podejściu do interesów i wypracowanie obopólnego porozumienia.

 

Ciężkie życie tłumacza

Czyli wieloznaczność terminów i brak odpowiedników

Każdy zawodowy tłumacz ma własne sposoby na radzenie sobie z brakującymi odpowiednikami terminów lub wyrażeń oraz z ich wieloznacznością. Wypracowanie takich metod wymaga lat pracy i doświadczenia, bez których można się pogubić. Często zdarza się, że słowa lub pojęcia funkcjonujące w jednej kulturze w innej po prostu nie istnieją. Przykładem może być modne ostatnio duńskie słowo „hygge”, które oznacza umiejętność czerpania radości z prostych czynności, otaczanie się pięknymi przedmiotami, spędzanie czasu z ukochanymi ludźmi. Słowo to nie ma bezpośredniego odpowiednika w języku polskim. Warto wziąć pod uwagę także wieloznaczność terminów, których prawidłowe użycie jest mocno związane z kontekstem, np. angielski czasownik „to set” posiada aż 430 znaczeń!

Podsumowując, aby wykonać tłumaczenie prawidłowo z całą pewnością niezbędna jest specjalistyczna wiedza, którą profesjonalny tłumacz gromadzi latami. Potrzebne jest też doświadczenie, bez którego łatwo wpaść w jedną z wyżej wymienionych pułapek językowych. Podczas nawiązywania współpracy z zagranicznym kontrahentem zdecydowanie warto powierzyć rozprawienie się z językowymi wątpliwościami profesjonaliście, a samemu przejść do planowania strategii i liczenia zysków płynących z owocnej współpracy 🙂

Udostępnij:

Pozostaw komentarz